Mimo najszczerszych chęci Barei, film nie był w stanie “pokonać” propagandowej machiny komunistycznego państwa, z którą początkujący wówczas reżyser, dopiero się oswajał doprowadzając z czasem do perfekcji jej wykorzystywanie w komendi absurdów PRL-u.
Niestety podobnie jak i przed 50-ciu laty tak i dziś niewiele zmieniło się w eksporcie tego co mamy najlepsze. Wysiłki agend rządowych idą w przysłowiowy “gwizdek”.
Instytut Sztuki Filmowej i inne agendy kultury z Ministerstwem do tego celu powołanym na czele, zamiast skoncentrować się na produkcji choćby jednego filmu rocznie przemawiającego do uniwersalnego, ogólnoświatowego odbiorcy; filmu zrobionego w najlepszych wytwórniach i z najlepszymi aktorami i producentami, koncentrują się na rozpraszaniu sił i środków na kolejne geszefciarskie produkcje ,co najwyżej przystające do lokalnego, polskiego odbiorcy. Ministerstwo Spraw Zagranicznych, któremu podlegają zagraniczne instytutu kultury, mógłby wspierać te działania, jednak zajmuje się głównie “twittowaniem”, a jak widać z ostatnich, tzw. “taśm prawdy” również i innymi arcyważnymi zajęciami.
Podobnie samorząd Mazowsza, nie pokusił się ani razu o “wyeksportownie” Mazowsza, ograniczając się do obecności tu czy tam. A Mazowsze wciąż czeka na swój eksportowy hit.
A.U.

Komentarze