Sprawa jest rozwojowa. Na Węgrzech mimo gwałtownych demonstracji i burzliwych zamieszek premier nie ustąpił, a rząd upadł dopiero po konstruktywnym wotum nieufności w ponad dwa lata później. Jak będzie u nas? Na razie podobnie jak na Węgrzech w 2006. I słyszymy niczym mantrę słowa piosenki sfrustrowanych kibiców: “Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało…”
To typowe dla partii rządzącej już 7. rok. Można by powiedzieć – cytując z klasyki polskich komedii – że “był czas przywyknąć”. Tyle że to nie komedia, a tragiczny dramat.
No i nic się nie stało…
A.U.

Komentarze