Rozmowa z Krzysztofem Gajowniczkiem, kandydatem na radnego Sejmiku Mazowieckiego z ruchu Bezpartyjni Samorządowcy, “jedynką” na liście nr 1:
– Dlaczego Pan startuje do sejmiku?
– Chcę dla Mazowsza równych szans. Żeby to osiągnąć, należy rozwijać infrastrukturę i inwestować w kapitał ludzki. To umożliwi mieszkańcom budowanie przyszłości, realizowanie ambicji. To wymaga utworzenia dróg szybkiego ruchu, Wschodnie Mazowsze potrzebuje dokończenia trasy A2 na odcinku Mińsk Mazowiecki, Siedlce i do Białej Podlaskiej i granicy z Białorusią. Będę zabiegać też o budowę odcinka drogi via Karpatia. Te rozwiązania pozwolą na rozwój przedsiębiorczości w rejonach, które do tej pory z powodu braków w infrastrukturze wyludniały się i gdzie wybór zawodu był sprawą braku alternatyw, a nie świadomego wyboru.
– Wspomniał Pan o inwestowaniu w kapitał ludzki. Co to znaczy? W jaki sposób to robić?
– Warto byłoby zapobiegać o organizowanie i wspieranie szkoleń dla mieszkańców. Chciałbym, aby mieszkańcy regionu mogli podnosić wiedzę w zakresie wysokich kompetencji. Potrzebne są od samorządu województwa kursy językowe, z prawa pracy, publicznych finansów, zamówień publicznych, czy PR. Poziom tego typu edukacji musi być zróżnicowany i wpasowywać się w preferencje osób chętnych. Brak możliwości zdobycia takiej wiedzy jest niejednokrotnie powodem do decyzji o migracji do większych ośrodków miejskich.
– Czym wyróżnia się według Pana ruch Bezpartyjni Samorządowcy, dlaczego Pan kandyduje?
– Samorząd to ludzie. Bezpartyjni Samorządowcy to projekt tworzony przez ludzi z ludźmi. Jest mnóstwo pozytywnej energii, jest program normalność + zdrowy rozsądek. To, co przyciąga mnie do działania to możliwość wpływania na rzeczywistość i nadawania wydarzeniom kierunku. Żeby inicjatywa miała szansę powodzenia, trzeba wierzyć, że się uda. Wierzę, że podjąłem właściwą decyzję.
Fot. fb. Krzysztof Gajowniczek

Komentarze