I zupełnie od rzeczy są tutaj tłumaczenia opozycji, że my jesteśmy w Unii wiec nie donosimy do obcych tylko do swoich. Poza tym, że donos to donos, to gołym okiem widać, że tak nie jest, bo w drugim zdaniu mówi się o sankcjach wobec Polski, o osłabianiu jej pozycji w Europie właśnie.Poza tym od dawna wiadomo jak funkcjonuje Unia i że solidarność europejska, równość jej członków i partnerstwo to w wielu sferach bardzo często tylko wciąż odległa teoria. Nie od dziś wiadomo, że inna była i jest pozycja Niemiec i Francji, a inna Grecji czy Hiszpanii.
Opozycja idąc tą drogą wychodzi co raz bardziej z Polski i idzie na obca służbę. Czy aby jednak chcą tego demonstrujący – ci których opozycja wyciąga na ulicę? Czy chcą wysługiwać się obcym i osłabienia Polski donosami do obcych? Może niektórzy? Może Ci wywodzący się z tej tradycji? Większość zapewne jednak ma szczerą wolę doprowadzenia do spokoju społecznego, do zakończenia tej niszczącej nas wewnętrznie “wojny polsko-polskiej”. To większość, która często milczy i nawet nie wychodzi z domu, bo czuje dwuznaczność tej sytuacji i niesmak jaki pozostaje po wyjściu na ulicę.
Nie ulica jest bowiem miejscem opozycji do działania, ale parlament. To naturalne miejsce toczenia sporów. Jeśli opozycja nie może pogodzić się z utratą władzy i nie chce debatować w sejmie, a wyciągania ludzi na ulice i zaogniania sytuacji, musi się liczyć z daleko idącymi konsekwencjami społeczno-politycznymi. Bo czas goi rany ale może też być czasem refleksji…

Komentarze